Kotka Brygidy

Uzasadnienie jury IBBY: Autorka wyróżniona za mistrzowski opis okupacji z perspektywy dziecka – opowiedzianej szeregiem żywych obrazów – smakami, zapachami, strachem... Zapis przeczuć i domysłów – dziecięca chaotyczna układanka, sumująca się w panoptikum wojenne.

“Kotkę Brygidy” Joanny Rudniańskiej czytają z równym zainteresowaniem ludzie młodzi i ci całkiem dojrzali.

Opowieść sześcioletniej w chwili wybuchu wojny Helenki, mieszkanki warszawskiej Pragi, czyta się lekko i szybko. Jednak trudne – choć na pozór proste – pytania, jakie zadaje Helenka, pozostawiają w czytelniku głęboki ślad. “Kotka Brygidy” opowiada o wojennych i powojennych losach kilku rodzin z warszawskiej Pragi, mieszkających między kościołem, synagogą i cerkwią.

Joanna Rudniańska, laureatka międzynarodowej nagrody imienia Janusza Korczaka  za “Rok Smoka” (1991), znów ujawniła nie tylko swój kunszt literacki, ale także godną podziwu umiejętność pokazywania świata z nowego, nieoczywistego punktu widzenia.

– Czy i kiedy mówić dzieciom o wojnie, Auschwitz, Holocauście? Czy zostawiać to wyłącznie lekcjom historii? Jeśli dziesięciolatek dowie się, co się działo w czasie ostatniej wojny, to w dorosłym życiu nie będzie tego negował – Joanna Rudniańska w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej”.

Recenzje
To piękna książka, zapełniona żywymi ludźmi. Jest tu cała galeria postaci – niegodziwcy, przyzwoici oportuniści, tchórze i mimowolni herosi. Straszna i poczciwa zarazem gosposia Stańcia – antysemitka, pobożny tłumok. A wszyscy opisani szczerze, z pokorą i zuchwałą odwagą dziecka. Dziecko nie przyznaje sobie prawa do oceny, nie sądzi i nie interpretuje. Tylko widzi i czuje. Reszta to nasza – czytelników – sprawa. Gdybym była ministrem edukacji, wpisałabym tę książkę bez zwłoki na listę lektur gimnazjalnych.
Joanna Olech, Tygodnik Powszechny.

To, że świat, który przeminął oglądamy dziecięcymi oczami, jest ważne, bo ten ogląd pozbawiony jest emocjonalnego filtra, który zwykle na wydarzenia tragiczne nakładają dorośli.
Magdalena Patryas, Lampa.

We wspaniałej, zadziwiającej książce Joanna Rudniańska dotyka trudnych spraw Holocaustu. Uczciwie i bez taryfy ulgowej przedstawia rozmaite sposoby podejścia “biednych Polaków patrzących na getto” do losu Żydów.
Janusz R. Kowalczyk, Rzeczpospolita.

Losy Heleny są oparte na prawdziwych doświadczeniach żyjącej jeszcze i mieszkającej nadal w Warszawie pani Ireny Moryson. To zresztą ciekawe, że na małą bohaterkę "Kotki" nikt nie mówi Helenka, Halszka czy Hela. Tak jakby to jej dorosłe imię miało skupić uwagę czytelnika na Helenie jako osobie dorosłej, którą zresztą staje się w miarę lektury. Bo przesłaniem tej książki jest instrukcja jak być człowiekiem dorosłym w pełnym znaczeniu tego słowa. A kimś takim stajemy się powoli, zaczynając właśnie od patrzenia oczyma dziecka na świat dorosłych.
Jacek Kubiak, Polityka.
Fragmenty

Na podwórku Heleny rosło tylko jedno drzewo. Było to drzewo morwowe. Owoce morwy, z wyglądu trochę podobne do jeżyn, ale jasne, biało-zielone, były bardzo miękkie i słodkie. Helena lubiła owoce morwy. Lubiła wspinać się na ogromne drzewo i odnajdywać je pod listkami. A drzewo też lubiło Helenę. Ukrywało ją przed Stańcią, a często również i przed dziećmi z podwórka.
– Helena! Helena! – wołała Stańcia.
Helena siedziała na drzewie i patrzyła z góry na Stańcię, która wydawała się jeszcze mniejsza niż zazwyczaj.
– O Trójco Przenajświętsza, co to za dziecko! – lamentowała Stańcia, odwracała się na pięcie i pędziła do domu, bo coś kipiało albo się przypalało.

Kotka Brygidy
Joanna Rudniańska
ISBN: 978-83-923288-8-9
Wydanie: 1, 2007 rok
Druk: Twarda oprawa, 160 stron
Materiały do pobrania