Stadion. Diabelskie igrzyska

Pierwsza próba zmierzenia się w formie powieściowej z tematem afrykańskich uchodźców w Polsce. Książka momentami brutalnie szczera, bez hipokryzji, a jednocześnie niepozbawiona humoru i ciepłego spojrzenia na stosunki między przybyszami a Polakami.

Niemal wszystkie historie, które opisałem, przydarzyły się naprawdę, ale niekoniecznie mnie” – mówi Autor.

Główny bohater “Stadionu”, Nigeryjczyk Mike, przyjeżdża do Polski jako piłkarz na fałszywe zaproszenie z klubu sportowego. Trafia do ośrodka dla uchodźców i zaczyna handlować na Stadionie Dziesięciolecia podróbkami markowych butów. Stadion jawi mu się jako fantastyczne miejsce do zarabiania gigantycznych pieniędzy, wręcz finansowy raj. Mike’a stać na wynajęcie mieszkania w Warszawie, kupienie używanego samochodu i pomoc licznej nigeryjskiej rodzinie. Zaczynają się jednak pojawiać pogłoski o rychłej likwidacji wielkiego targowiska. Interesy idą coraz gorzej. Mike, który ma już w Polsce żonę i dziecko, gorączkowo szuka innych sposobów na zdobycie pieniędzy. A niektórzy Nigeryjczycy są ekspertami od szczególnego rodzaju przekrętów…

Recenzje
Nwamana, nigeryjski emigrant, anglista i poeta, przeszedł po przyjeździe do Warszawy przez wszystkie kręgi wtajemniczenia. Ośrodek dla uchodźców, stadion, buty, koszulki, metki, zakładanie firmy, wreszcie - polska rodzina umożliwiająca pozostanie w Polsce na dłużej. Wszystko, co opisał w powieści, jest w jakimś sensie prawdą, choć obraz życia emigrantów to przede wszystkim satyra, gra stereotypami i czarną legendą otaczającą afrykańskich mężczyzn. Znajdziemy tu - a jakże! - penisy w rozmiarze XXL, nieograniczoną potencję, plemienny patriarchalizm, chciwość, miłość, zdradę. Przede wszystkim jednak - unikalną, realistyczną pisarską perspektywę. Cud, że przed ostatecznym zniknięciem stadionu pojawił się jego piewca utalentowany i odważny.
Kazimiera Szczuka, Wysokie Obcasy.

"Nigeryjski przekręt" to już określenie idiomatyczne. Jak wieść gminna niesie, nikt tak nie wywiedzie cię w pole, w maliny i co tam jeszcze jak właśnie obywatel Nigerii. Także tę książkę, której autorem Ify Nwamana (ur. 1970, Nigeryjczyk, a od czterech lat warszawianin), można spróbować zaliczyć do jednego z nich. Nie rzecz w tym, że bajeczne historie zawarte w Stadionie są niewiarygodne – przeciwnie. Nawet frajdę sprawia ta książka, choć nic wesołego z niej nie wynika. Udało się Nwamanie zamknąć w powieści (jednak) rozrywkowej kawał historii współczesnej. Popowy filtr, którego użył Nwamana, pozwala utrzymać Stadion w ręku nawet tym uczulonym na drastyczne relacje z życia uchodźców.
Anna Marchewka, Lampa.

(…) to przede wszystkim jednak wielka pochwala Stadionu, "krainy nieograniczonych możliwości", zwanej wyspą piratów lub małą Ameryką, którego bogiem był Mamon, gdzie "sprzedawcy zarabiali dużo pieniędzy, a kupujący cieszyli się z niskich cen... i wszyscy byli szczęśliwi". (…) Nwamana opisuje Stadion, jako siedlisko zła, brudu i złodziejstwa, ale także jako niezwykły tygiel kulturowy.
Dr Hab. Maciej Ząbek, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW.
Fragmenty

ROZDZIAŁ 1.

To był chaos. Totalny chaos. Ludzie biegali i krzyczeli. Nad zbitym tłumem kobiet i mężczyzn, wszelkich ras i w każdym wieku, zawisła panika. Atmosfera tak zgęstniała, że można było kroić ją nożem.
Kupcy uciekali co sił w nogach, ciągnąc za sobą wielkie torby i wrzeszcząc wniebogłosy. Tylko klienci, zdumieni i przejęci zgrozą, stali jak skamieniali. Niektórzy tracili równowagę, popychani przez biegnących i ich ogromne wory z towarem. Wszyscy uciekający zdzierali gardła, by ostrzec innych handlarzy.
– Maski! Maski! Maski! – wołali.

Stadion. Diabelskie igrzyska
Ify Nwamana
Ilustracje: Marek Sobczyk
ISBN: 978-83-927952-2-3
Wydanie: 1, 2009 rok
Druk: Miękka oprawa, 384 strony